Prawo autorskie a portale społecznościowe

Dodano: 27.03.2013

Nikt nie zaprzeczy, jak zawrotną karierę robią w internecie portale społecznościowe. Początkowo służyły podstawowej komunikacji ze znajomymi, a z czasem przekształciły się w podstawowe źródło wiadomości o wybranej osobie. Oglądając czyjś profil szybko można się zorientować skąd pochodzi, czym się zajmuje, jakiej muzyki słucha, na jakie filmy chodzi, poznać dane członków rodziny. A to wszystko dlatego, że użytkownik umieszcza na portalu różne materiały, z którymi się identyfikuje, znalezione w sieci. Gdzie jest granica i kiedy dochodzi do naruszenia praw autorskich?

Każda strona internetowa czy portal społecznościowy posiada spis reguł i zasad, z którymi zapoznaje się każda rejestrująca się osoba. Posiadanie konta to automatyczna zgoda na wszystkie wytyczne właściciela witryny. Zazwyczaj nie pozwala on na zarządzanie materiałami, które są czyjąś własnością intelektualną. Zatrudnia się niejednokrotnie osoby monitorujące poczynania użytkowników, w razie wykrycia nieprawidłowości blokują lub usuwają konto sprytnego posiadacza profilu. Bywa również tak, że organy nadrzędne interesują się materiałami publikowanymi na takich stronach. W przypadku wezwania sądowego całą odpowiedzialność za udostępnianie zdjęć, muzyki czy filmów ponosi osoba, znajdująca się pod wykrytym adresem IP.

Oprócz filmów, fotografii, artykułów, cytatów spotyka się równie nagminnie loga znanych firm pokazywane w niekorzystnym świetle. W tym przypadku każda korporacja, która posiada prawa autorskie do wymienionych materiałów, może zastosować adekwatne kary. Muszą zostać oczywiście zaakceptowane przez sąd. Aby jednak można było wszcząć postępowanie właściciel strony powinien udostępnić dane o konkretnym użytkowniku, pokazać wszystkie działania dokonywane przez podejrzane oraz udokumentować zamieszczane materiały.

Warto również wziąć pod uwagę, gdzie kończy się korzystanie z wybranych materiałów, a gdzie zaczyna pogwałcenie praw autorskich konkretnych treści. Aby nie było niejasności, każdy regulamin powinien grubą kreską oddzielić te dwie opcje i jasno omówić przypadki.

Justyna Błahut